piątek, 28 grudnia 2007

Passu, Karakorum highway








Passu

Kolejnym przystankiem na naszej drodze jest Passu! Godzina drogi na północ od Karimabadu, bliżej wielkich tybetańskich płaskowyżów .

W dolinach pasą się pierwsze jaki oraz krzyżówki jaków i krów , ponoć bardziej ekonomiczne dla hodowli .

Wita nas jeden najcudowniejszych górskich widoków! Udajemy się na wycieczkę do wiszącego, ponad dwustu metrowego mostu! Prowadzi nas ubrana w tradycyjny strój stara kobieta Buruszaki. Wchodzi na Most i za chwile jest już po drogiej stronie. Ja jednak szybko tracę zapal i rezygnuje z jego przekroczenia. Most buja się na wszystkie strony a widok popękanych desek nie dodaje odwagi. Cofam się przestraszony.

Właściciel malutkiego hoteliku przygotowywuje dla mnie pyszna potrawę z ziemniaków i opowiada historie z dawnych czasów jeszcze przed Karakorum kiedy podróż piesza do Islamabadu zajmowała 20 dni. Opowiada o swojej pierwszej wyprawie do Karimabadu, kiedy miał trzynaście lat! Trzy dni w jedną stronę. I o innym pełnym przepychu i bogactwa świecie który otwierał się jego oczom. O pierwszych turystach z zachodu, którzy wędrowali przez góry! O Mieszkańcach pobliskiej stromej doliny Szimszal , którzy chcąc dojść do Passu musieli ponad dwadzieścia razy przekraczać nurt porywistej rzeki !

W swojej wyobraźni przenoszę się do tamtego Karakorum – dzikiego i niedostępnego, gdzie często granice świata wyznaczały przełęcze miedzy dolinami a wyprawa była podróżą do innego rzeczywistości. Wielu mieszkańców nigdy nie opuszczało swojej wioski. Wyobrażam sobie, że jestem tym chłopcem, który widzi pierwszy raz pełną przepychu i przybyszów z różnych stron Karmibabad. Wyobrażam sobie strudzonych pielgrzymów i karawany.

Zadaje sobie pytanie czym i gdzie w takim układzie przestrzeni jest Islamabad i cały zewnętrzny świat. Gdzie są granice mojej rzeczywistości ? Pogrążony w zadumie stoję na pobliskim pagórku i obserwuje rozmywające się wysoko nade mną niezdobyte szczyty pasma Passu ! Wyobrażam sobie dolinę po drugiej stronie . Uzmysławiam sobie, że na zawsze będę zwiany z miejscami takie jak to.

Cieszę się, że Karakorum w dużej mierze pozostało takie same jak kiedyś ! Nadal można tu uciec od współczesnej rzeczywistości do świata z ,,praczasów’’.

HUNZA i NAGAR, KARAKORUM HIGHWAY











Hunza i Nagar

Im dalej na północ tym widoki staja się coraz bardziej spektakularne! Ogrom, który wznosi się ponad nami jest nie do opisania. Docieramy do Karimabadu stolicy królestwa Hunzy. Spacerujemy u podnóża gigantycznych gór kamiennymi uliczkami miasta. Odwiedzamy zabytkowy fort, inspirowany architektonicznie przez forty buddyjskie z Ladakhu i Baltystanu. Karimabad był niegdyś stolica potężnego królestwa Hunzy. Zamieszkuje go ludność Buruszaski , którego język jest do dziś niesklasyfikowany przez językoznawców!








Autostrada Karakorum zmieniła diametralnie życie tutejszych mieszkańców ! Rejony takie jak Hunza uprzywilejowane obecnością tego traktu komunikacyjnego rozwijają się gospodarczo . Inne natomiast takie jak przylegle królestwo nagar podupadły i zostały zapomniane. Jeszcze nie dawno królestwa Nagaru I Hunzy były dwoma wielkimi potęgami w rejonie i była pomiędzy nimi zachowana równowaga sił . Obecnie Nagar pogrąża się w izolacji i ubóstwie!

Wędrując przez Nagar wywołujemy wielką sensację. Jest ciepły wiosenny poranek! Mieszkańcy po ciężkiej zimie masowo wylegli na ulice i ogrzewają się promieniami słońca! Jesteśmy przez nich głośno witani! Wszyscy maja niezły ubaw! ,,angrezi,, - cudzoziemcy przyjechali do naszej wioski .

Po drodze zatrzymujemy się kilka razy na pogaduchy! Płoszymy lokalne dziewczęta, które zamurowane naszym widokiem przystają ,,zamurowane’’ a potem zrywają się do biegu !

Aż czujemy się nieswojo! Na obiad jemy autentyczny rosół co jest nie lada odmianą naszej diety!

SWAT VALLEY - PAKISTAN, NWFP


Nasza górska podroż zaczyna się w zielonej dolinie Swat! To teren zamieszkały przez Pasztulów - brodatych wyznawców islamu o wielkich sercach. Zamieszkują oni tereny Afganistanu i Pakistanu. Do Pakistanu migrowali falami przez wiele setek lat . Gdziekolwiek trafiamy spotykamy się z ich wielka życzliwością i troską! Urzeka nas emanujące z ich spojrzeń ciepło. Jesteśmy zapraszani do ich domów. Częstują nas zielona herbatą, jedzeniem. Opowiadają o islamie , który jest religią miłości! To smutne, ze mieszkańcy tego kraju uważani są przez większość świata za terrorystów . ja natomiast zadaje sobie pytanie gdzie na świecie można znaleźć tyle człowieczeństwa co tutaj.


W latach sześćdziesiątych miejsce to było popularne wśród hipisów, których setki spędzało tu długie miesiące oczarowanych przyrodą i ludźmi! Teraz Swat żyje legendą tamtych czasów!

Dolina Swat to niezwykłe miejsce ze względu na klimat i jej mieszkańców! Temperatura w zimę rzadko spada poniżej zera stopni . Natomiast w lato nie przekracza trzydziestu!

Wysłuchujemy wielu opowieści o długowieczności mieszkańców! Stary mężczyzna, który nas gości ma siedemdziesiąt lat a najstarszy z jego ośmiu synów ma dziewięć. Cóż to skłania do refleksji!

Zostajemy poinformowani, że najstarszy mieszkanie doliny ma sto trzydzieści lat a stulatków jest tu bardzo wielu! Nie wiemy czy to legendy, czy mieszkańcy mają inną rachubę czasu ale wcale nie wydaje się to takie niewiarygodne!

Udajemy się na wycieczkę pod eskorta policjanta - przewodnika! Rząd Pakistanu intensywnie inwestuje ostatnio w turyzm a dla poczucia bezpieczeństwa w niektórych rejonach gór obowiązkowo turystom musi towarzyszyć ochrona. Nasz młody przewodnik niesie ze sobą swojego kałasznikowa! Podczas rozmowy opowiada, że jeszcze nigdy go jednak nie używał, gdyż nie było takiej potrzeby!

Cudowny dzień kończy się wysłuchaniem śpiewów muezinów, których rolę pełnią trzej mali chłopcy! Stoimy na dachu naszego małego hoteliku , owiani chłodem nocy, pod płaszczem gwieździstego nieba. Mistyczne śpiewy niosą się wśród olbrzymich masywów górskich zatrzymując czas i czyniąc tą chwilę wyjątkową!


memories of green and white may 2006